Pierwszy raz od bardzo dawna spędzam wieczór na słuchaniu muzyki i pisaniu. Pisaniu dla siebie, pisaniu dla przyjemności. Nie dla poklasku w internecie, nie z życiowego przymusu. Ot tak, żeby sprawdzić, czy jeszcze potrafię. Żeby zobaczyć, czy po latach stagnacji potrafię jeszcze wykrzesać spod palców jakieś iskry. Póki co idzie mi mocno mizernie. Klawisze parzą. Brakuje dawnej swobody skakania z myśli na myśl. Kartka wypełnia się powoli i raczej niewiele jest w tym treści. I tak jestem z siebie dumna. W słuchawkach ryczy jakiś krzykliwy wokal i niezbyt melodyjne gitary, badziewny amerykański post-hardcore, kiedyś w końcu mój ulubiony gatunek. Dobrze nastraja do odrobiny pisarskiego ekshibicjonizmu.
Nie pamiętam, jak kiedyś udawało mi się zapisywać strona po stronie przez kilka godzin. Być może miałam wtedy więcej do powiedzenia, albo więcej działo się w moim życiu. Pewnie jednak zwyczajnie podniecałam się rzeczami, które teraz wydałyby mi się zbyt miałkie, żeby marnować na nie siłę w palcach.
Kiedyś dużo czytałam i dużo pisałam. Teraz zdecydowanie łapczywiej czerpię z życia. Nie pamiętam już, kiedy ostatni raz skończyłam jakaś dobrą książkę. Za to mam bardzo żywo w pamięci, kiedy ostatni raz spiłam się jak szpadel, kiedy zabalowałam gdzieś w terenie do nieprzytomności, kiedy nie poszłam do roboty, bo wolałam delektować się złudnym poczuciem wolności, kiedy godzinami gapiłam się bez sensu w ognisko, podczas gdy dookoła płonął świat. Piękne czasy.
Żyję tak, jak kiedyś chciałam, żeby wyglądało moje życie. Jestem cyniczna, nie stronię od używek, rzadko bywam w rodzinnym domu. Mam niezłą pracę, szczęśliwy związek, układa mi się. Czas płynie przerażająco szybko. Rzadko czuję egzystencjalną pustkę, zwyczajnie nie mam czasu, żeby zbyt głęboko dumać nad sensem istnienia. Tylko czasami budzę się nagle w środku nocy przerażona, bo w nocnym zamroczeniu boleśnie jasno dociera do mnie, że to wszystko musi się kiedyś skończyć.

 

Nie cierpię kota mojego starego

Dodano 17 lipca 2016, w Bez kategorii, przez Maszyna

G. wyszedł rano po bułki, wrócił po 3 godzinach spity jak bela, padł na wyro i tak do teraz leży. Ogarnęłam trochę mieszkanie, poszłam na spacer, na obiad odgrzałam puszkę fasoli. Urocza niedziela. Po nieco ponad roku związku stwierdzam, że naprawdę nie ma nic fajnego w byciu z alkoholikiem.

Teraz nie wiem co mam ze sobą zrobić. Zaparzyłam herbatę i próbowałam czytać książkę, ale po 40 stronach popadłam w takie odrętwienie, że nie byłam w stanie skupić się na słowach. Pewnie Vonnegut to nie był dobry wybór, powinnam była wziąć się za jakiś kryminał albo romans. Niestety G. nie ma na półce kryminałów ani tym bardziej romansów, a wyłącznie ciężkie opowieści o bólu istnienia. Rozpacz.

Jutro znowu będę musiała wstać rano i jakoś znaleźć w sobie dość siły, żeby pójść do roboty. Moja praca nie jest najgorsza, jak na swoje wykształcenie i doświadczenie zawodowe całkiem nieźle zarabiam, ludzie są w większości do zniesienia a zakres obowiązków bywał gorszy, ale i tak mam wrażenie, że wysysa ze mnie wszystkie siły witalne. Żyję od łykentu do łykentu, każdego dnia roboczego niecierpliwe wyglądając 16 i czekając na piątek jak na zbawienie. Niestety, jak widać na załączonym obrazku wyczekany łykent też nie zawsze przynosi ukojenie.

Od dawna tak bardzo nie chciałam uciec. Siedzę zrezygnowana na kanapie i patrzę z niesmakiem na skurwiałego kota G., który nawet leżąc na podłodze bez ruchu potrafi być irytujący. Nie znoszę tego zwierzęcia – śmierdzi, bałagani i nieustannie drze mordę. Ale przynajmniej mogę sobie na niego popatrzeć z nienawiścią, co przynosi chwilową ulgę.

Otagowane:  

Nie cierpię muzyki zaangażowanej.

Dodano 8 października 2015, w Bez kategorii, przez Maszyna

Moja rzeczywistość bardzo się zmieniła w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Prawie zupełnie bez mojego udziału. Nawet nie zauważyłam, kiedy trochę niepewne randki zamieniły się w komfortową codzienność.

Czuję się całkiem swobodnie w jego domu. Mam tam ciepły kapcie i ciepły koc, swoją półkę w szafie, odżywkę do włosów i płatki śniadaniowe. Bardzo lubię leniwe wieczory, kiedy oglądamy jakiś gówniany film i sączymy gorącą herbatę.

Przyzwyczaiłam się już do prawie-regularnego seksu. Nadal ciągle marudzę. Ludzie męczą mnie tak samo, jak zawsze. Życie toczy się zupełnie normalnie.

 

Heat

Dodano 8 sierpnia 2015, w Bez kategorii, przez Maszyna

Jest tak gorąco, że naszedł mnie blogowy sentyment. To chyba niedobrze.

 

Sentiment amoureux

Dodano 16 marca 2015, w Bez kategorii, przez Maszyna

Spędziłam z tym facetem jedną noc, JEDNĄ NOC, a nie mogę przestać o nim myśleć. Kiedy w niedzielny poranek siedziałam na podłodze w jego kuchni, patrząc na tatuaże na łydkach, które sam sobie dobrych 15 lat temu wydziarał, słuchając jak opowiadał o swojej młodości parząc mi przy tym herbatę , miałam wrażenie że przeniosłam się do innego świata.

 

Brujerizmo.

Dodano 14 grudnia 2014, w Bez kategorii, przez Maszyna

Jestem w takim nastroju, że przez pół wieczoru słucham Sepultury i oglądam swoje paznokcie. Nie chce mi się kompletnie ruszyć. I pomyśleć, że przez kilka zeszłych tygodni było nawet fajnie.

 

Wypijmy!

Dodano 19 listopada 2014, w Bez kategorii, przez Maszyna

Całe życie czułam się oszukana, że świat nie jest taki, jak w amerykańskich serialach dla młodzieży. Kiedy skończyłam 14 lat i przyszedł mój czas, żeby wybrać się do liceum, spodziewałam się przygód, romansu, przyjaciół, imprez szkolnych w balowych sukniach i szeroko zakrojonego blichtru. Zastało mnie stado troglodytów, którzy ledwo potrafili zawiązać sznurówki, wieczne zmęczenie, rozczarowanie i ciągnąca się latami depresja, którą próbowałam nieudolnie tłumić alkoholem.

Z wiekiem zrobiłam się bardzo cyniczna a moja opinia o życiu była daleka od pochlebnej. Tylko Internet był fajny, lubiłam jedynie Internet.

A teraz nagle mam znajomych, którzy są fajni, mogę przebierać w obiektach westchnień jak w ulęgałkach, zakochiwać się dwa razy w miesiącu, chodzić na imprezy jak tylko mi się podoba, pieprzyć się po krzakach, z kim chcę i jeść nieograniczone ilości lodów.

Nagle okazuje się, że świat może być taki, jak w telewizji, że chłopcy są piękni, dziewczęta wyzwolone, że mogę spędzić całą noc przy koniaku, odpalając papierosa od papierosa i żartując o genitaliach. Przez tyle lat byłam w błędzie!

Jestem niestety trochę stara na przeżywanie swoich lat młodzieńczych tak, jak chciałam żeby to wyglądało 15 lat temu. Pewnie moja ekscytacja tym, że mogę sobie iść ze znajomymi do kawiarni na gorącą czekoladę jest niezrozumiała dla otoczenia. Pewnie to, że zapisuję w pamiętniku imię chłopca, którego oczy wydają mi się najbardziej rozmarzone, byłoby odebrane z zażenowaniem.

I chuj w sumie, mało mnie to obchodzi. Jestem jakoś dziwnie zadowolona z siebie. Ostatnio moje przemyślenia mają głównie charakter „mimo wszystko jest nawet fajnie”. Przeraża mnie to.

 

Temporalite

Dodano 29 października 2014, w Bez kategorii, przez Maszyna

Jest wieczór, a ja powinnam się pakować. Jutro wyjeżdżam na kilka dni za granicę, czego bardzo chciałam uniknąć. Jestem zmęczona i sfrustrowana. Moje jedyne porządne spodnie po ostatnim praniu są całe w paskudnych zaciekach i nie nadają się do niczego. Nie mam ani jednej białej koszuli. Została mi garść tamponów, a telefon mówi mi, że powinnam dziś zacząć krwawić. Zapowiada się najgorszy weekend.

 

Burza śnieżna

Dodano 18 października 2014, w Bez kategorii, przez Maszyna

Jakiś czas temu widziałam się z Zet, wracała z Gdańska, postanowiłam jej potowarzyszyć na niewielkim odcinku drogi. To było nasze pierwsze spotkanie od lat, nie pamiętam nawet, ilu. Zbyt wielu. Czas upływa szybciej, niż mi się wydaje, najlepszym tego dowodem są moje siwe włosy. Rozmawiałyśmy o pierdołach, czasu było niewiele, trochę o jej pobycie nad morzem, trochę o dawnych czasach. Zapuściła włosy i nie są już krótsze od moich, chociaż nadal krótkie. Zaprosiła mnie do siebie na weekend, po raz kolejny. Poważnie rozważam skorzystanie. To jest jeden z fragmentów mojej przeszłości, z którym nie chciałabym zrywać, a pewnie wyjdzie jak zwykle.

 

Socialement 2

Dodano 17 października 2014, w Bez kategorii, przez Maszyna

Muszę nauczyć się trzymać ryj.

 

  • RSS